niedziela, 26 października 2014

Witam ;) [EDIT]

Hej, cześć i czołem, jedliście dzisiaj kluski z rosołem?! (Tak wiem, rozwaliłam system. xd)

Cześć :3
Jestem Carly :) Od dziś jestem oficjalnie współ-autorką tego bloga. W poprzednim 'capitulu' były tam małe słówko o jakiejś tam Laurze, a więc, chodzi o Mua. Mam spore doświadczenie jeśli chodzi o blogowanie, prowadzę blog o Leonettcie, lecz na razie został zawieszony z racji tego, że nie mam już weny do tego opowiadania. Jednakże, prowadzę jeszcze jednego bloga (Tak, jeszcze jednego *.*) a konkretniej 'Beat My Dreams'. Opowiada on o historii miłosnej itd. I tam wiele ciekawych rzeczy. Szczegółów na temat tego akurat w tym posćie wam nie zdradzę.
>KLIK BY SIĘ PRZENIEŚĆ DO TEGO BLOGA<
Tak więc, czekajcie na Capitulo 4 TUTAJ :)

Rozdział 3 poniżej :]

Pozdrawiam was ciepło <3
Carly  <3

[EDIT] - Został edytowany również kontakt, znajdziecie tam również kontakt ze mną ;33.
Kontakt:
Laura
GG: 48167838
Mail: pasiutlaura@gmail.com

Ask: ask.fm/KapitanCarlencjusz.

Śmiało piszcie ^.^

sobota, 18 października 2014

Capítulo 3

    Szatynka stąpała z nogi na nogę coraz szybciej, ale jak to mówią "Gdy się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy." Jej ciało uderzyło w posturę kobiecą, która była jej znana, a zarazem nieznana. Czarnowłosa podała jej rękę, którą powoli chwyciła. Wstając uśmiechnęła się do niej promiennie.
Dziewczyna nie odwzajemniła uśmiechu. Miała grobową minę. Violetta lekko się przestraszyła, lecz nie dała Tego po sobie poznać. Ponownie przeprosiła czarnowłosą i szybkim krokiem odeszła. Miała mieszane uczucia co do nowej szkoły. Czyżby zbliżały się kolejne porażki? Problemy? Głowę Castilio przepełniały urozmaicone myśli. Z myśli wyrwał ją dzwonek, już ostatni na szczęście. Wybiegła ze szkoły, nie żegnając się z nikim - nawet z Joe. Wyjęła karmazynową kurtkę z plecaka i założyła ją na siebie patrząc, jak zimny posępny wiatr rwie delikatnie pomarańczowe liście z drzew. Jej kasztanowe loki powiewały na wietrze jak rozmyślała o wszystkim co się do tej pory stało. Skierowała się w stronę parku iż tam kierowała się do pobliskiego domku w którym mieszkała owa dziewczyna. Usłyszała ciche odgłosy po czym podążyła za dźwiękiem. Już przy kolejnych krokach czuła dzwięki drewnianej gitary i melodyjne głosy uczniów a zarazem idealnie grający zespół. Zatrzymała się i wytrzeszczyła oczy w dal. Zespół. Muzyka. I to tu, w parku. Szatynka postanowiła zbadać sprawę. Wybrała się dalej, zgniatając liście pod nogami które łamały się na pół pod jej każdym przyciśnięciem obcasa. W tym akurat momencie, Castilio usłyszało to czysto, muzyka której nigdy by sobie nie wyobraziła.
Gdy przeszła kilka kroków dalej, zauważyła grupkę osób; tańczyły, śpiewały... Jej serce biło szybciej jak przyglądała się im dokładnie, każdy ruch, dźwięk wydobyty z ich ust. Podeszła jeszcze bliżej. Wsłuchała się w dźwięk muzyki. Podeszła bliżej a oni przestali i spojrzeli na nią jak na głupa. Stała wryta i nie wiedziała co powiedzieć.
- Nie chciałam Wam przeszkodzić. Grajcie dalej. - uśmiechnęła się niepewnie.
- Aha - odrzekł szatyn szybko, tym samym odpowiadając za wszystkich.
- A może przyłączysz się do nas? - odrzekła zgrabna blondynka. 
- Em, tak jasne - ujęła krótko Violetta, po czym usiadła na ławce i z sympatią przyłączyła się do ich śpiewu. 
     Francesca, czarno-włosa włoszka również należała do słynnego zespołu. Posiadła wysmukłą sylwetkę i dominujące ciemne oczy. Przyglądała się z wyrzutem na Castilio po czym wywróciła oczami i oznajmiła że musi już iść.
- Zaczekaj! Chcę cię przeprosić, że tak na ciebie wtedy wpadłam. Nie zauważyłam cię.
Francesca wciąż patrzyła na nią poważnym wzrokiem. Jednak chwilę później uśmiechnęła się i przytuliła szatynkę. Violetta nie spodziewała się takiej reakcji, ale odwzajemniła uścisk.
- Nic się nie stało - zaśmiała się lekko. Po czym odsunęła się od dziewczyny.
- Jestem Francesca, a ty, nowa?
- Tak, Violetta.
Włoszka lekko skinęła głową i uśmiechnęła się sympatycznie. 
- Śpiewasz?- Spytała krótko potem Francesca. 
- Trochę.- Ujęła nieśmiało Violetta. 
- No to już.- rzekła czarnowłosa i zagrała delikatną melodie na gitarze która była zawieszona na jej pasie. Violetta ośmieliła się wydusić z siebie parę słów a włoszka by dodać jej otuchy, dołączyła się do śpiewu. Poczuła jak łączy się więź pomiędzy nią a szatynką.
* * *
     Następnego dnia, stołówka. Minęło już pięć godzin lekcyjnych. Została jeszcze jedna, ostatnia. Nick zaprosił Violettę na spacer, a później do kawiarni. Po wczorajszym "występie" z grupką nastolatków, Violetta dziś "trzyma" z nimi. Dziewczyna cierpliwie czekała na swoją porcję posiłku uśmiechając się promiennie do jednej z kucharek. Od nastolatki emanowała radość, która była uzasadniona. Cieszyła się, że niepoprawny romans losu i przeznaczenia spotkał kres, a ona w końcu miała szanse na schwytanie, wirujących wraz z wiatrem nadziei ususzonych już listków, które wypełniały gorycze słodyczą. Kiedy posiłek był już gotowy, dziewczyna odebrała tacę i zapłaciła kobiecie należną kwotę. Przemierzała salę wzrokiem, poszukując dla siebie wolnego miejsca. Nagle zauważyła jak ktoś do niej macha; dostrzegła Nicka w towarzystwie reszty znajomych. Podeszła do stolika i zajęła wolne krzesło. 
- Cześć.- powiedziała krótko Violetta, spoglądając na ich przybite twarzy,. Jej uśmiech znikł w mgnieniu sekundy. 
- Co sie stało? - powiedział troskliwie. Nikt jej nie odpowiedział tylko spojrzał na nią, fałszywo się uśmiechnął i kontynuował konsumowanie posiłku. Dziewczyna westchnęła cicho i zadecydowała, że porozmawia z nimi później. Skończyła jeść, parę minut później, po czym odłożyła talerzyk i bez słowa opuściła stolik.  
     Ostatnią lekcją była historia z panem Kowalskim. Violetta szła niechętnie ciemnymi korytarzami, każdy uczeń przemierzał ją wzrokiem co wzbudzało w niej niepokój. Weszła do klasy, przekraczając próg ogromnych jasno drewnianych drzwi do klasy historii. Nauczyciela nie przejął się zmartwionymi minami uczniów tylko uśmiechnął się sarkastycznie i postanowił ze sztucznym uśmiechem zacząć lekcje.
     Nauczyciel jak to starsza osoba w szkole. Nie potrafiąca zbytnio dotrzeć do dzisiejszych nastolatków, w dalszym ciągu prowadził lekcję. Tak jak na każdej, w większości to on tylko mówił, a uczniowie słuchali z nie zbyt dużym zainteresowaniem.
     Nick myślami był zupełnie gdzie indziej niż na lekcji historii. Rozmyślał jak to będzie mu w nowym tymczasowym domu? Ach, tak. Wy nie wiecie. Otóż chłopak wczoraj dostał propozycje z wzięciu udziału w wymianie uczniów. Odbywa się taka co jeden kwartał. Każdemu się podoba taka "oferta" gdyż może zawrzeć nowe znajomości, zobaczyć jak to jest w innym kraju itp. Nick miał wyjechać na miesiąc do Anglii. 
     Nikt nie odczuwał potrzeby słuchania nauczyciela, jak iż dlatego wynikiem tej lekcji była po-szkolna koza. Violetta schowała głowę w dłonie i westchnęła głośno. Nick nie odzywał się do nikogo, mimo jednak każdy znał jego powód. Oprócz Violetty. Tymczasowo nauczyciel z grymasem na twarzy zwolnił uczniów i ponownie wspomniał o karze. Wywrócił oczami ale odesłał klasę na przerwę. 


______________________________________________
Witajcie :)
Po około dwóch miesiącach pojawia się kontynuacja historii z numerem trzecim.
Przepraszam za tak długą nie obecność. :)
Post trochę wyjaśniający to, jest na moim pierwszym blogu.
Ten rozdział pisałam z Laurą, jednak wkradł się także fragment Julity. :)



czwartek, 28 sierpnia 2014

Capítulo 2

     Budzą ją przedzierające się do pokoju promienie słońca. Otwiera powieki. Spogląda na w swoją prawą stronę. Przekręca się z boku na bok. Sięga po telefon leżący na stoliku nocnym. Patrzy na wyświetlacz na którym widnieje godzina 7:36. Odkrywa się z kołdry, wstaje i idzie do łazienki. Odświeża się. Następnie kieruję się do szafy by zdobyć zestaw na dziś.
Gdy już wybrała - przebrała się. Rozczesała włosy, postanowiła zostawić je rozpuszczone. Spakowała książki, wzięła torbę i zeszła na dół gdzie czekało na nią śniadanie i jak co ranek - rodzice. Powiedziała krótkie "Dzień dobry", zasiadła do stołu i zaczęła jeść płatki śniadaniowe. Rodziciele dziewczyny jak zwykle byli zajęci pracą. Szatynka podczas śniadania - jedynego wspólnego posiłku z rodzicami. Nie rozmawiała z nimi. Mówiła im tylko "Dzień dobry" oraz "Do widzenia" na odchodne. Zawsze kiedy chciała o czymś z nimi porozmawiać oni mówili, że nie mają czasu lub drążyli temat szkoły; by się lepiej uczyła aby później dostać się do dobrej szkoły. Wmawiali jej także, że muzyka którą ma w sobie nie jest zbyt użyteczna. Nic z tego nie będzie mieć, a szanse na to aby się wybiła są małe. Dziewczyna jednak nigdy nie podzielała ich zdania. Grała na instrumentach, śpiewała, pisała własne utwory, jeździła na koncerty - sprawiało jej to przyjemność. Kochała muzykę, kochała śpiewać. Jeśli nie jestem kimś ważnym dla swoich rodziców to dlaczego mam być dla całego świata? Śpiewam bo kocham to robić, robię to dla siebie i własnej przyjemności. Kiedy skończyła jeść, wstała od stołu; podziękowała i zmierzała do wyjścia.
- Córeczko, możesz do nas na chwilkę. No tak teraz sobie o mnie przypomnieliście. Wróciła do pomieszczenia gdzie zastała rodziców. Zapytała o co chodzi, czy coś się stało. Odpowiedzieli jej, że wyjeżdżają na dwa dni w sprawach służbowych. W sumie... Nie robi mi to różnicy i tak maja mnie gdzieś...  Powiedziała, że poradzi sobie w domu i wyszła.

     Zadzwonił dzwonek, kilka sekund po nim nauczyciel od języka francuskiego otwierał drzwi od sali, w której miały odbyć się zajęcia. Nastolatkowie wtargnęli do klasy, zajmując swoje miejsca. Nauczyciel także zasiadł do swojego biurka. Otworzył dziennik; sprawdził listę obecności. Odhaczył kogo nie ma, a kto jest. Spojrzał na uczniów, na listę ich nazwisk. Na jednym "zawiesił oko" na dłuższą sekundę. Po chwili z Jego ust wypłynęły słowa "Jonas! Nick Jonas, odczytaj swój referat na dzisiaj". Reszta siedemnastolatków odetchnęła z ulga, że to nie oni musieli odpowiadać. Chłopak wstał ze swojego miejsca. Wziął do ręki teczkę, wyszedł na środek sali. Otworzył teczkę, uśmiechnął się do wszystkich. Swoje oczy skierował na kartkę z tekstem. Chciał zacząć czytać, jednak Jego mina, wyraziła. Zdziwienie? Grymas?
- Coś się stało? Proszę zacząć czytać. - rzekł mężczyzna.  
- To nie moja teczka - szepnął do siebie.
- Panie Jonas, proszę głośniej.
- Eee, zapomniałem referatu. To nie moja teczka, pewnie musiałem pomylić w domu. Przepraszam, mogę jeszcze dziś po to pójść. - powiedział szybko.
- Dobrze wystarczy! Nie odrobiłeś pracy domowej, zostaniesz po lekcjach i ją wykonasz.
- Ale... - przerwał.
- Siadaj. Nie chce nic więcej słyszeć.  A teraz poprosimy następną osobę... Katy! Na środek.  - Nick zrezygnowany usiadł na swoje miejsce. Pierwszy raz zapomniał czegoś do szkoły, pierwszy raz zostanie po lekcjach. A to wszystko przez ojca. Nie mógł go winić, w końcu każdy może pomylić teczki, prawda?  Do tego był zły, że Joe zawala szkołę. Może to nie Jego sprawa, ale to jego brat. Czuł się zobowiązany by nie robił głupich rzeczy.

   Dziś kolejny trening przed wielkim meczem. Jeden z braci Jonas nie był zbyt zadowolony z tego, iż musi znów oglądać Verdas'a. Nie przepadali za nim, a wręcz nienawidzili go. Leon od zawsze uważał się za najlepszego. Był arogancki...  Chłopaki, przebrani ruszyli na boisko. Joe wzrokiem poszukiwał swojego brata; nigdzie nie mógł go dostrzec.
- Ej! Idiota, gdzie podziewa się twój głupi brat? - ten cyniczny głos mógł należeć tylko do jednej osoby, Verdas, król idealnie ułożonych włosów! 
- Co Cię to obchodzi gnomie? - stanęli na przeciw siebie.
- To, że jestem kapitanem i niestety muszę zajmować się takimi poczwarami jak ty i twój głupi brat... - nei dał mu dokończyć, kiedy uderzył go z pięści w twarz. Leon nie był mu dłużny; rozpoczęła się bójka, którą przerwał trener. Obydwóch wysłał jak to mówi Joe sali grozy zwaną także "kozą".



_______________________________________
Jest dwójeczka ;))
Przepraszam, że tak długo, ale złapał mnie brak weny. ;/
Już od poniedziałku szkoła, nie wiem jak to będzie ;P
Będę się starać, ale mam jeszcze jednego bloga. ;x
Przepraszam za błędy, jeśli takowe się znajdą! :)
Myśli bohaterów pisane są kursywą!
Liczę na komentarze. ;)
Do kolejnego. ;>

czwartek, 21 sierpnia 2014

LBA, Informacje ;3

Dostałam nominację od Madzii <3 ;* Dziękuje ;)) Oto pytania od niej ;d
1.Jak masz na imię ?
Alexandra ;d
2.Ile masz lat ?
Czternaście :3
3.Do której klasy teraz idziesz?
2 gimnazjum ;))
4.Jakiej muzyki słuchasz ?
Najczęściej to co mi się spodoba :d
5.Ulubiony aktor/aktorka ?
Demi Lovato, Selena Gomez, Nina Dobrev, Paul Wesley,  Joe Jonas, Jorge Blanco :3 :D
6.Czy Twoi znajomi/przyjaciele/rodzina wiedzą o istnieniu Twojego bloga?
Przyjaciółki, rodzina wiedzą ;d
7.Od jak dawna prowadzisz bloga?
Od października tamtego roku ;))
8.Jakie blogi czytasz?
Te co mi się podobają treścią oraz stylem pisania. ;)
9.Jakie masz statystyki miesięczne?
Nwm ;d
10.Czy coś się zmieniło odkąd założyłaś bloga?
Trochę się zmieniło :X
11.Czytasz mojego bloga ?
No pewnie <3 I czekam na rozdzialik ;*

Chociaż tego nie lubię ;D To zrobię taką małą "reklamę" dla innych ;D + Nudzi mi sie ;x Nominuję:
http://key-to-love-leonetta.blogspot.com/
http://tylko-leonetta.blogspot.com/
http://opowiadanietini.blogspot.com/
http://leonetta-foreeverr.blogspot.com/
Tylko tyle ;D

El corazón de una mujer es un verdadero océano de secreto - mój drugi blog ;d zapraszam ;*

Rozdział drugi się pisze, może pojawi się jeszcze w tym tygodniu ;)) Dalibyście jeszcze radę na więcej komentarzy pod jedynką? ;)) Capítulo 1  

I pytanie - w rozdziałach ma być dużo opisu czy raczej więcej dialogu? :D Jak Wam się będzie lepiej czytało? ;P

wtorek, 12 sierpnia 2014

Capítulo 1


     Przekręca się na drugą połowę łóżka. Otwiera swoje powieki, pierwsze co widzi to okno - za którym słońce wschodzi, ptaszki ćwierkają. Wychodzi spod kołdry, kieruje się w stronę lustra. Przygląda się swojemu odbiciu. Do prawej ręki bierze szczotkę, rozczesuję włosy po czym robi kucyka. Podchodzi do szafy. Po dłuższym zastanowieniu się wybiera zestaw na dziś. Kieruję się do łazienki gdzie przez następną godzinę robi poranne czynności. Kiedy kończy spogląda w lustro. Jest zadowolona ze swojego efektu. Wychodzi z łazienki, idzie do kuchni gdzie czeka już na nią śniadanie oraz rodzice. Kiedy jest w zasięgu nich mówi "Dzień dobry" i się uśmiecha, odpowiadają jej tym samym. Między czasie siada do stołu, bierze jednego tosta. Smaruję go dżemem po czym konsumuję. Spogląda na rodziców - jak zwykle co dzień rano. Ojciec przegląda papiery do pracy. Matka podobnie. Szatynka rzadko rozmawiała z rodzicami, nie licząc słów "Dzień dobry", "Jak było w szkole?" itp. Nie interesowali się nią, choć myśleli przeciwnie. Uważali, że jak dadzą jej dostanę życie będzie szczęśliwa. Niestety, pomylili się. Całe dzieciństwo spędziła z gosposią u boku, nie rodzicami. Była jedynaczką. Dobrze się uczyła. Nie wyróżniała się z tłumu, ale także nie była szarą myszką, która wszyscy mogli pomiatać. Nie chwaliła się, że ma bogatych rodziców, wielki dom. Chciała być normalna. Lubiana za to kim jest, nie za to ile ma pieniędzy w kieszeni. 
     Zjadła śniadanie, podziękowała i wstała od stołu. Wzięła swoją torbę, w której miała książki. Założyła converse, po czym rzuciła "Do zobaczenia" i wyszła. Do przystanku autobusowego nie miała daleko, tylko jedną ulice dalej. W prawdzie miała swój samochód oraz prawo jazdy, ale jak już mówiła nie chce się wyróżniać. Dotarła na przystanek, wystarczyło poczekać kilka minut, a na przeciw jej osoby podjechał autokar. Weszła i zajęła miejsce z lewej strony przy oknie. 
     Gromadka nastolatków wybiegła z szkolnego autokaru. Szatynka wyszła na końcu, gdyż tak jest "bezpieczniej". Przypatrzyła się szkole po czym ruszyła do środka. Wprost do gabinetu dyrektora. Gdzie zapisała się, dostała plan lekcji oraz swoją szafkę. Dyrektor jak na pierwszy raz już wydawał jej się nie miły i taki który to widzi tylko czubek swojego nosa. Szła po holu, wszyscy się na nią patrzyli. No tak. W końcu jest nowa. Każdy coś szeptał o jej osobie. Znów będzie tak jak ostatnio? - pomyślała. W poprzedniej szkole nie wiadomo czemu, ale ktoś narobił plotek na jej temat. Przez to nie miała znajomych. 
     Po pierwszej lekcji jaką była - fizyka. Dziewczyna miała dobre wrażenia. Nauczyciel wszystkim pomaga, mimo iż jest nie co bardziej starszy rozmawia się z nim jak z twoim rówieśnikiem. Miło przyjął nową uczennicę. Inni nie za bardzo ucieszyli się na widok nowej osoby w klasie. Ale jej nie znali, prawda? Może się coś zmieni? 
     Przyszła pora na lunch. Dziewczyna jak dotąd jeszcze z nikim się nie poznała. Weszła na wielką stołówkę. Podeszła do kolejki w której mogła kupić coś do jedzenia. Kiedy to zrobiła, stanęła i rozglądnęła się po pomieszczeniu. Ani jednego wolnego stolika, świetnie. Nagle poczuła uderzenie. Z rąk wypadła jej tacka na której miała zakupiony lunch. Obróciła się wokół własnej osi. Zobaczyła wysokiego bruneta.   
 - Przepraszam, nie zauważyłem Cię. 
Joe Jonas w roli Joe. 
- Nic się nie stało. - uśmiechnęła się, odwzajemnił to. 
- Oddam Ci pieniądze za posiłek. 
- Nie trzeba. 
- Na pewno?
- Na pewno. 
- Nie przedstawiłem się. Jestem Joe, a ty piękna? - lekko się zarumieniła. 
- Violetta. 
- Jesteś nowa. Chodzimy razem na chemię, prawda? 
- Tak, zgadza się. 
- Usiądziesz ze mną i moimi przyjaciółmi przy stole? - wskazał na grupkę osób. 
- Pewnie. 
Violetta i Joe podeszli do stolika. Chłopak wszystkich przedstawił mówiąc, że Nick - to jego brat, Stella bardzo dobra przyjaciółka. Przy stoliku siedzieli również Carl, Megan oraz Damon. Nowo poznani znajomi usiedli. Trochę się poznali przez jakże krótką przerwę. Po lunch'u nadeszła kolejna lekcja - wychowanie fizyczne. Okazało się, że Nick oraz Joe także będą mieli tą lekcje. Osobno, ale na jednym boisku. 
     Biegi - szatynka uwielbiała uprawiać jogging. Zaczęło się to któregoś dnia gdy pod czas kłótni rodziców wyszła z domu. Wtedy na spacerze poznała chłopaka, jej pierwszego przyjaciela. Miał chyba na imię Michel. Zaprzyjaźnili się, pasją chłopaka były biegi. Zaraził tym swoją koleżankę. Spotkali się często na takie "spacery". Później, gdy szatynka musiała się wyprowadzić ich kontakt urwał się, a ona przestała uprawiać ten "sport". A wracając. Na lekcji w-f''u mają zrobić siedem okrążeń jak na początek. Kiedy dziewczęta przygotowały się, nauczycielka dała charakterystyczny dźwięk gwizdka. Zaczęły biec. Natomiast chłopcy grali w futbol. 
     Nick i Joe są najlepszymi przyjaciółmi oraz braćmi. Ich najstarszy brat - Kevin - wyjechał. Spotykają się na całe dwa miesiące raz w roku. W wakacje gdzie zawsze jadą na jakiś obóz. W tamtym roku postawili na Camp Rock. Spodobało im się tam postanowili, że w tym roku także się tam wybiorą. Kochali muzykę oraz wspólne śpiewanie. Nie byli żadnym zespołem czy gwiazdami. To normalni nastolatkowie. Nie chcieli próbować, gdyż wiedzieli, że szanse na jakie kol wiek wybicie się są bardzo małe. Joe lubił sport, ale kapitana futbolu już nie koniecznie. Uważał, że Verdas zachowywał się jak gwiazda, którą wcale nie był. 
_________________________________________
I mamy pierwszy rozdział. ;))
Mam nadzieję, że historia się podoba. ;)
Dobrze się czyta jak tak dużo opisuje, czy jednak nie? 
Zrobiłam zakładkę - bohaterowie. Będzie aktualizowana. 
Jak widzicie opowiadanie trochę pomieszane. Są członkowie Jonas'ów. Mam nadzieję, że przez to Was nie zniechęcę. ;X
Dziękuję za komentarze pod prologiem <3
Do następnego ;*

sobota, 9 sierpnia 2014

Prologue


Ona - brązowooka siedemnastoletnia szatynka od wczoraj już zamieszkująca Los Angeles. Jutro jej pierwszy dzień w szkole. Nowe otoczenie, nowe życie. Tutaj chciała zacząć wszystko od nowa. Chciała zapomnieć jakie przykrości przyniosła jej poprzednia szkoła. Była silna psychicznie. Jej rodzice praktycznie nie interesowali się nią. Gosposia pracująca w domu - to ona była z nastolatka przez większość jej dzieciństwa. Teraz tylko miała nadzieję, że tym razem nie wyprowadzi się po dwóch miesiącach do innego miejsca.

On - zielonooki szatyn. Mieszka w Los Angeles. Kapitan drużyny futbolowej. Jeden z najbardziej znanych uczniów w szkole. Jego przyjacielem jest Federico. Przez swoja pasję do piłki, nie zauważa, że ma także drugi talent. Który dozna dzięki pewnej dziewczynie.

________________________________________________________________________
Hello ;3
Przejęłam tego bloga od osóbki mojej kochanej <3
A nazywam się Ola :)
Będę pisać na tym blogu, historię zaczynającą się takim oto prologiem. ;))
Zakładki będą aktualizowane. ;*
Jeśli są jakieś pytania - w komentarzu lub na priv. :3
Liczę na komentarze i na to, że będziecie czytać. ;)

Niespodzianka

Jak pewnie pamietacie, mowilam o przekazaniu bloga komus, kto chcialby na nim pisac. I postanowilam.:) Jest to dziewczyna, ktorej naprawde wiele zawdzieczam i mam nadzieje, ze sie polubicie. Juz niedlugo przyjdzie tu do was z pierwszym postem >.<

Zalozylam tez bloga z opowiadaniem o Realu Madryt. Tak, pilka to to i chyba odnalazlam prawdziwa siebie. Jezeli ktos kochal moj styl pisania a nie to, ze pisalam o Violettcie, to smialo moze wpadac:

futbol-amar-amistad.blogspot.com

Teraz chce sie pozegnac. Tak juz na stale, bo naprawde was opuszczam. Dziekuje za wspaniale miesiace, ktore tu spedzialam i kazdy komentarz. Sprawialy, ze na mojej twarzy pojawial sie usmiech nawet w tych ciezkich momenta. Dziekuje za wasza milosc i zaangazowanie, kazda prace wyslana na konkurs i ogolnie za wszytko. Za Was!
Obiecuje, ze nie  zapomne i pamietajcie, zawsze mozecie mnie znalezc na tamtych blogach.

A teraz mowie Wam do widzenia :*

piątek, 6 czerwca 2014

Zapraszam!!

Najpierw ta miła niespodzianka ;))
Mam dla was nowego bloga:
http://victoria-deporte-amor.blogspot.com/
NIE JEST ON O VIOLETTCIE, tylko o miłości piłkarza i nastolatki z talentem muzycznym.
Mam nadzieję, że mimo wszystko ktoś tam zajrzy, bo mam sporo pomysłów i myślę, że będzie ciekawie ;**
Prolog dodam, jak pojawi się pierwszy komentarz pod postem powitania <33
WIĘC CZEKAM!!
I tak, mam nowe konto, bo to jest takie... zaśmiecone ;//

Co do tego bloga...
Najpierw wyjaśnię wam moją nieobecność. Tydzień przez zieloną szkołę, reszta szkoła. Zawalili nas pracami domowymi, tak, że wczoraj pierwszy raz od jakiegoś miesiąca miałam komputer w łapkach (o ile można tak powiedzieć ;)). Tak, mam anginę i przez to trochę wolnego. Inaczej cały przyszły tydzień jeszcze by tak było, a i tak nwm czy nie pójdę od poniedziałku do szkoły, bo zaległości za dużo by było.
Przez ten czas przemyślałam sobie wszystko. Violetta mnie już nie rajcuje. W ogóle, wcale a wcale. Jednak mam do tego bloga pewne... przywiązanie. Nie chcę go tak zostawiać, w stanie nie dokończonym.
Pytanie do was.
Czy ktoś chciałby go przejąć? Pisać tutaj dalej?
Od razu mówię, że zostanę jako adminka, ale druga będzie tutaj pisała ;)
Ja tylko od czasu jak mi się zechce te posty o aktorach bd wstawiała ;p
Hmmm? Pasuje wam?
Pisać w komentarzach, a w zgłoszeniu na mail:
tea.futbol@poczta.fm
proszę zawrzeć:
imię
nick z konta
wiek
link do jakiegoś swojego bloga
gg bądź fb w ostateczności aska
Wybiorę jedną osobę, jeśli w ogóle ktoś się zgłosi.
A teraz do zobaczyska moi wy <33
Przepraszam, ale nie umiem tutaj pisać. Będę dalej prowadziła bloga, nie rezygnuję z tworzenia, tylko... inna historia ;))

A i podalibyście link do jakiejś mega dobrej szabloniarni? Takiej która robi fajne prace i w miare szybko się z zamówieniami obrabia? Dzięki z góry <33

poniedziałek, 12 maja 2014

Jorge Blanco

Jak obiecałam, macie post o Jorge. Kilka informacji, ciekawostek itp. Od razu mówię, że brałam to nie tylko z jego oficjalnych stron, ale też z innych blogów, Wikipedii i pochodnych od niej, gazet, więc nie wszystko może okazać się prawdą, aczkolwiek starałam się brać te, które się gdzieś powtarzały.
Zapraszam do lektury ;)

Jorge Blanco
Kiedyś wszyscy uważali go za nieudacznika, teraz jest gwiazdą!
 
O nim!
Jego pełne imię i nazwisko to Jorge Blanco Güereña, urodził się 19 grudnia 1991 roku w Guadalajarze, jest więc Strzelcem. Pochodzi z Meksyku, a jego ojczystym językiem jest Hiszpański. Ma młodszego brata Daniela, który w tym roku skończy bodajże 17 lat.
Na gitarze zaczął grać w wieku 7 lat. Największą sławę uzyskał jako Leon Verdas w serialu Violetta, którego produkcja trwa po dziś dzień.
Swoją dziewczynę, Stephie Camarenę, Jorge poznał na planie meksykańskiej wersji filmu "High School Musical". Parą są od sześciu lat i nadal się kochają!

Jorge o swojej dziewczynie:
 
"Wystarczy parę dni rozłąki, bym zaczął za nią tęsknić. Nie poradziłbym sobie bez niej."

"Dzięki niej życie jest piękniejsze."

Przyjaźń!
Jorge twierdzi, że obsada serialu "Violetta" to jego druga rodzina. Jest zdziwiony faktem, że wszyscy bardzo zżyli się ze sobą przez ten czas mimo iż grupa jest tak liczna. Nikt nie wyobraża sobie rozstania w tej chwili. Przyznaje jednak, że najbardziej zaprzyjaźnił się z Diego! Ciekawe, bo w serialu grają wrogów walczących o serce ukochanej. Fajnie jednak, że dobrze się ze sobą dogadują. Dla sprostowania, przyjaźni się z całą obsadą i nie ma osoby, której by nie lubił.
Aktor ma też bardzo dobre stosunki z zespołem Rock Bones, który wystąpił gościnnie w 1 i 2 sezonie "Violetty". Podejrzewam nawet, że jego pomysłem mógł być występ kapeli w "Violettcie". Ale to tylko moje przypuszczenia!
O sprawach sercowych Blanco najczęściej rozmawia z Martiną, jednak to nic poważnego. Fakt, że często jej się zwierza i ma do niej ogromne zaufanie (wie, że nikomu nic nie wygada), nie znaczy od razu, że mają romans, albo są w sobie zakochani! Przyjaźń damsko-męska istnieje!

    Martina o Jorge:
 
"Nieraz mi pomógł. Jest świetnym przyjacielem. Kocham go jak brata."
 
"Rozumiemy się bez słów i kochamy jak rodzina."
 

 
Marzenia!
Jorge jest bardzo aktywnym człowiekiem i ma wiele pragnień. Poznajmy kilka z nich.
Mamy jedno spełnione, bowiem jako wielki fan Disneya od zawsze chciał znaleźć się w Disney Landzie. Dodatkowym plusem jest fakt, że mógł przeżyć tę przygodę z przyjaciółmi. Przez te lata bardzo zżył się z nimi.
W podstawówce kochał piłkę nożną i marzył o grze w szkolnej reprezentacji, jednak trener go w niej nie widział.
 
Jorge o tej sytuacji:
 
"Postanowiłem udowodnić mu, że umiem grać. Zostawałem po lekcjach by ćwiczyć nowe zagrania. Po kilku miesiącach należałem do najlepszych!"
 
Aktor zastanawiał się, czy nie zostać zawodowym piłkarzem, jednak miłość do sceny zwyciężyła. Koledzy go wyśmiewali i wcale nie dodawali mu otuchy, ale on po raz kolejny się uparł.
 
Jorge:
 
"Skoro nikt nie chce w ciebie wierzyć, uwierz w siebie sama."
 
Trzy razy w tygodniu chodził na zajęcia teatralne, uczył się śpiewać i tańczyć, spotykał się z wieloma porażkami i drwinami, aż wreszcie ciężka praca się opłaciła! Dostał rolę w meksykańskiej wersji "High School Musical".
 
Jorge:
 
"Kumplom szczęki opadły aż do ziemi, gdy się o tym dowiedzieli."
 
Od tej pory Blanco jest przekonany, że gdy czegoś mocno się chce, prędzej czy później się to uda.
 
Jorge:
 
"Najważniejsze to nie poddawać się i nie rezygnować z marzeń."
 
Następnym jego marzeniem, które jest niestety prawie nierealne, to wyleczyć wszystkich chorych i cierpiących. Bardzo wspaniałomyślne i choć z pewnością komuś pomógł i jeszcze pomoże, to nie da się tego osiągnąć.
Jednak ma też inne marzenia.

Jorge:

"Marzę też o podróży dookoła świata. Ale nie chciałbym nocować w hotelach i zwiedzać zabytków razem z wycieczką. Wolę wziąć plecak i spać pod gołym niebem."
 
 
Muzyka!
Jak wiecie, Jorge potrafi bardzo dobrze grać na gitarze. Ale nie tylko! Na wymienionym wcześniej instrumencie zwyczajnie brzdąka najdłużej, jednak ma też inne talenty.
Z kolei na początku aktor nie był skory do gry. Chciał śpiewać i marzył o karierze muzycznej. Jednak kiedy wyszedł na scenę i pojawiły się propozycje połączenia aktorstwa z muzyką, zgodził się z wielką chęcią.
Nagrał też wiele singli, a jego głos można usłyszeć na wydanych (w kolejności) jak dotąd trzech płytach:
"Violetta"
"Violetta: Hoy Somos Mas"
"Violetta En Vivo"
 
Usłyszeć można go też miedzy innymi na YT:
 
Noviembre sim ti
https://www.youtube.com/watch?v=sdXvyU1b32k

Ahi Estare
https://www.youtube.com/watch?v=1VrMwfrvcc0

Entre dos Mundos
https://www.youtube.com/watch?v=8v1q-9N6M7A

On Beat
https://www.youtube.com/watch?v=GxcjZH8Y5fQ

Voy Por Ti
https://www.youtube.com/watch?v=RdN4Occxdsw
https://www.youtube.com/watch?v=ffbBkUHaveI

Podemos
https://www.youtube.com/watch?v=2zboMKy94Co
https://www.youtube.com/watch?v=O_rMdcN-Peo

Nuestro Camino
https://www.youtube.com/watch?v=Jky062J85uA
https://www.youtube.com/watch?v=rMZlJMS5QoM

Inne!
Jak pewnie wiecie, obsada serialu składa się z osób różnej narodowości. Dzięki temu nasz Blanco poznał inne języki i przysporzyło mu to sporo zabawy. Lubi edukować się w taki sposób.
Na początku grał "czarny charakter" i nie wiedział, że będzie tym "dobrym". Twierdzi, że granie aroganta dodało mu sporo ciekawych doświadczeń i kiedy ogląda serial widzi, co musi dopracować w swoich gestach.
Wszyscy twierdzą, że jest wspaniały. Dobrze wychowany, używa "magicznych" słów, przepuszcza dziewczyny w drzwiach. Lodovica stwierdziła, że ma jedną wadę. Strasznie głośno słucha muzyki.
Aktorowi bardziej do gustu przypadł Leon z drugiego sezonu, ponieważ wie czego chce i walczy o to oraz jest dojrzalszy.
Jest fanem Bruno marsa.
Blanco lubi nagrywać filmiki i najczęściej robi to z Ruggero. Z całej obsady to ta dwójka jest najbardziej skora do żartów.
Gdyby miał wybierać najfajniejszy sport, byłoby to bieganie, koszykówka i piłka nożna.
 
Jorge Blanco:
 
"Ty też jesteś kimś wyjątkowym"
 
 
**********
Widać, że sporo zaczerpnęłam z takich gazet jak Fun Club czy Bravo, prawda?
Tak, jak zawsze na koniec coś ode mnie ;)
NIE KOPIUJCIE!!
Mam nadzieję, że się podoba i że uzupełniliście sobie trochę informacji o nim.
Ja sama się zdziwiłam, że aż tyle tego wyszło.
Jeśli jest nieczytelnie czy coś, to pisać, bo posty o innych będą wyglądały tak samo!!
No, oby wyszło w miarę ok ;p

niedziela, 11 maja 2014

Prolog

Samotność to coś przygnębiającego i strasznie dającego w kość. Nie możesz wyjść na ulicę, bo widząc grupkę przyjaciół lub szczęśliwą rodzinę automatycznie zbiera ci się na płacz. Ich szczęście wprowadza cię w przygnębienie, z którego bardzo ciężko jest się później wyrwać. Z kolei czytanie książek w niektórych przypadkach pomaga. Czujesz się tak jakbyś to ty przeżywała to co główna bohaterka, pierwszą miłość, najwspanialszą przyjaźń na świecie. Ale nie zawsze.
Jednak ludzie najczęściej starają się sobie wmówić, że są sami, mimo iż to nie prawda.
Tak było z Violettą Castillo, śliczną siedemnastolatką, której nikt nie doceniał. Nikt z wyjątkiem jej brata i ojca. Oni byli dla niej całym życiem, bez nich już dawno dziewczyna o ślicznych kakaowych oczach przestała by żyć. Tyle, że nie zdawała sobie z tego sprawy. Ona chciała mieć przyjaciół, takich prawdziwych, zakochać się i być szczęśliwą, lubianą. Nie zwracała uwagi na fakt, że ma w domu dwóch wspaniałych facetów, którzy skoczyli by za nią w ogień.
Jednak niedługo ma się to zmienić.

                                                                         ***

Szatynka o długich, sięgających pasa włosach, błyszczących w świetle małej, dającej złoty poblask lampki, kakaowych oczach i malinowych ustach siedziała na krześle przy biurku. W drżących dłoniach trzymała czerwoną kopertę zaadresowaną do niej. Już sama nie wiedziała, czy chce poznać jej zawartość, czy wręcz wyrzuć ten świstek za okno. W końcu jednak zdecydowała.
Jej ręce latały w każdą stronę, jakby cierpiała na jakąś poważną chorobę, ale udało się wyciągnąć kartkę papieru z koperty. Z wielkim strachem kotłującym się w piersi zaczęła czytać.

Violetto!
Szczerze nie wiem jak mam cię nazwać. Przyjaciółką? Raczej nie. Chyba nigdy nią nie byłaś, skoro wywinęłaś mi coś takiego. Koleżanką? Też nie! Znajomą? To ewentualność.
Nadal pamiętam dzień, w którym Cię poznałam. Byłaś taka cicho, niepewna swoich możliwości. A teraz? Teraz to wszystko szlag trafił! Nasza „przyjaźń” rozleciała się na kawałki i to była twoja wina. Niczyja inna, to ty się do tego przyczyniłaś.
Najpierw rozkochałaś w sobie mojego chłopaka, później wykopałaś mnie ze szkolnej reprezentacji, następnie odebrałaś przyjaciółki, a na sam koniec… okłamałaś mnie. Wszystko bolało równie mocno, ale najgorsze było to, kiedy o twojej zmianie szkoły dowiedziałam się od klasowego kujona. On wiedział, a ja nie! Wtedy poczułam się ostatecznie zdradzona.
Przepraszam, że nie umiem ci wybaczyć. Pewnie jak reszta uznasz że jestem wredna i zawistna. Może i tak jest, już przeczyć nie będę. Wiem tylko jedno. Gdybym Cię nie poznała, moje życie byłoby dużo lepsze i łatwiejsze.
Mam nadzieję, że już nigdy się nie spotkamy…
…kiedyś twoja przyjaciółka Lidia.
P.S. Pamiętasz? Best Friends FOREVER! Już nigdy w życiu nie użyję tego określenia.

Teraz wiedziała. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna czytać listu. To za bardzo boli, daje zbyt wielkie poczucie winy.
To faktycznie jej wina, ona naprawdę ją okłamała. Ale przecież szatynka nie chciała rozkochać w sobie Pietra, to wuefistka kazała dołączyć jej do szkolnej drużyny siatkarskiej i to Marion z Sandrą się do niej przyczepiły a nie odwrotnie. Lidia jak zwykle wszystko przekręciła, cała ona.
Łzy ciurkiem leciały po policzkach siedemnastolatki, a ona nawet nie próbowała ich ocierać. Teraz przynajmniej wiedziała, że podjęła dobrą decyzję. Bo dłużej nie wytrzymałaby w otoczeniu takich ludzi. Castillo cieszyła się, że wczorajszy dzień był jej ostatnim dniem w państwowym liceum w Buenos Aires.

**********
Tak tak, wracam sobie ;))
Miałam pomysł na opowiadanko i napisałam prolog hyhy...
Oby wam się podobał skarby wy moje <33 Zatęskniło mi się do was!!
A więc tak... wiem, że czuć tą przerwę w pisaniu, no ale niestety nic na to nie poradzę.
Obiecuję poprawę! <33
Postaram się tez zrobić własny szablon, ale znając życie to wyjdzie mega badziew i zostanie to co jest. Nie chcę zamęczać dziewczyn w szabloniarniach, bo doskonale wiem, że mają dość zamówień na Violettę i im nerwy puszczają, jak widzą coraz to kolejne ;))
Do tego posty poprzednie sobie zostaną, może komuś zachce się tamto czytać? ;O
Ale teraz prolog, a niedługo rozdział pierwszy!
Mam nadzieję, że moje kręcenie was nie dobija, bo odchodzę i wracam, odchodzę i wracam ;((
Teraz mam zamiar zostać na długo ;p
A no i tak na koniec powiem, że posty o aktorach też będę pisała. Po jednym na miesiąc, więc ankieta czeka!